16.8 C
Świecie
wtorek 4 października 2022
Strona głównaLudzieeXbee – koronowski muzyk, fotograf, operator drona. Przeczytajcie specjalny wywiad

eXbee – koronowski muzyk, fotograf, operator drona. Przeczytajcie specjalny wywiad

Wielu mieszkańców Koronowa z zachwytem ogląda zdjęcia jego autorstwa, podziwia muzykę jaką tworzy oraz z zaciekawieniem wpatruje się w unikatowe filmy. Chcielibyśmy dzisiaj przybliżyć państwu osobę, która skrywa się pod pseudonimem eXbee

Igor Nigmański: Jesteś znany m.in. z publikowania filmów z drona. Dlaczego akurat w Twoich projektach najczęściej pojawia się gmina Koronowo?

eXbee: Odpowiedź jest banalna: bo tutaj mieszkam, tu się urodziłem. Paradoksalnie, prawie wszystko już pokazałem, a mam jeszcze wiele pomysłów, co mógłbym przedstawić chociażby od innej strony. Zresztą uniwersalne piękno otaczającej przyrody będzie podobne w każdym zakątku kraju – nie trzeba oddalać się od miejsca zamieszkania, by czymś zainteresować odbiorców.

IN: Ostatnio mieszkańcy zachwyceni byli Twoim filmem z koronowskiej bazyliki. Jak długo trwały nad nim prace i jak w ogóle wygląda proces tworzenia w przypadku takiej produkcji?

eXbee: Akurat ten film jest szczególny pod różnymi względami – chociażby dlatego, bo dni zdjęciowych było spokojnie osiem czy dziewięć. Od wielu miesięcy przymierzałem się do tego – nie boję się użyć słowa – projektu przez duże „P”. Na początku w sferze marzeń, ale udało się w końcu uzyskać zgodę od księdza proboszcza i dalej to już się potoczyło z górki. Chciałem ukazać to miejsce o różnych porach dnia: nie miał to być zwykły przelot na zewnątrz, czy nawet wewnątrz (co jest już rzadkością samo w sobie w kontekście materiałów tego typu na Youtube). Zależało mi wreszcie na pokazaniu miejsc, zakamarków, które nie są dostępne dla zwykłego zwiedzającego na co dzień. Nie było to proste, ale się udało. Tym oto sposobem najpiękniejszy obiekt architektoniczny w Koronowie stał się tematem jednego z moich filmów 🙂 Jestem z tego powodu niesamowicie dumny. Taka promocja należy się temu miejscu, generalnie miastu. W dodatku wiele dni zajęło mi skomponowanie i wyprodukowanie muzyki specjalnie pod ten projekt, stąd tym większa moja satysfakcja, że cała misja się powiodła.

IN: Nie można też przejść obojętnie obok filmu o Królewskich Młynach…

eXbee: To prawda, odbił się szerokim echem i nawet inwestor, który na tych terenach chce dokonać niebawem wielkich zmian tak potrzebnych temu miejscu, był bardzo zadowolony z końcowego efektu. Ale wracając do początku: za każdym razem kiedy przechodziłem ulicą Bydgoską w przeciągu ostatnich lat (dronami latam 5-ty rok), wyobrażałem sobie, że w końcu nastanie taki dzień, kiedy będę mógł pokazać te tereny, ten kawałek historii, kiedy to przez większą cześć swojego życia poświęcali się tutaj pracy m.in. rodzice moich znajomych. Wiem, że odebrali ten film bardzo pozytywnie, pojawiło się wzruszenie, wróciły wspomnienia. Jest coś urzekającego w takich opuszczonych miejscach… pozostawione rzeczy pracowników, elementy dnia codziennego, które tak jakby zastygły w czasie a jednocześnie wybrzmiewają w równoległym świecie reminescencji. Wielkie podziękowania dla Pana Andrzeja, ówczesnego pracownika tego kompleksu – on wie za co.

IN: Pamiętam jak wspominałeś mi nie tak dawno, że to od muzyki zaczęła się Twoja przygoda z filmowaniem.

eXbee: Tak, to prawda. Muzyka stała się moją pierwszą i pozostała najważniejszą pasją. Już w wieku 5 lat zacząłem grać ze słuchu na pianinie. Rozpoczęło się od „Sto lat” u wujka we Wrocławiu, potem były to kolędy, którymi umilałem czas podczas rodzinnych, świątecznych spotkań. Byłem też przez wiele lat członkiem różnych grup na tzw. demoscenie komputerowej, gdzie moim głównym zadaniem było wsparcie w zakresie produkcji muzyki na platformach 8bit typu Commodore 64. To było niemałe  wyzwanie: miałeś do dyspozycji tylko 3 kanały (ścieżki – jedna na dany instrument) i trzeba było nieźle się nagimnastykować, by zmieścić całą sekcję rytmiczną obok basu i innych instrumentów (zazwyczaj bas przeplatał się ze stopą i werblem na jednej ścieżce). Do dzisiaj można pobrać setki moich utworów w formacie SID (https://www.hvsc.c64.org/search – moja ówczesna ksywa – uwaga: Bzyk [śmiech]) , chociaż nie ze wszystkich jestem do końca zadowolony, ale tak już mam, że najwięcej wymagam od siebie 🙂

Od 2000 roku produkuję muzykę łącznie z mixem i masteringiem już na platformie PC (dzisiejsze komputery, potocznie nazywane przez niektórych „pecetami”), gdzie wymyśliłem dla siebie pseudonim artystyczny eXbee (na tamten czas nie było takiego w internecie, sprawdzałem osobiście – kompilacja angielskich słów „ex” oraz „bee”, czyli nawiązanie do pseudonimu, którego wcześniej używałem). Co do samego tworzenia muzyki dzisiaj, wygląda to w dużym uproszczeniu następująco: całe wirtualne studio mam w komputerze, a komunikuję się tam z różnymi urządzeniami poprzez standardowe interfejsy General Midi m.in. w syntezatorze, looperze. Na początku zanim jeszcze pojawiłem się na Youtube, zamieszczałem swoje pliki mp3 na prywatnej stronie internetowej. Gdy pojawił się Youtube, postanowiłem tworzyć filmy jako ilustrację do swojej muzyki. Gdy prześledzisz mój kanał zauważysz, że na początku jeszcze przed filmami, były to statyczne obrazki (plansze, okładki), dopiero potem wprowadziłem ruchomy obraz, który jednak wymaga mnóstwa czasu na realizację, stąd też mniejsza częstotliwość publikacji. Przy okazji zapraszam na moje social media:

http://exbee.eu

https://soundcloud.com/exbee

https://www.youtube.com/c/eXbee 

IN: Dużo niezrozumiałych pojęć: demoscena, mastering?

eXbee: Mastering czyli takie przygotowanie utworu muzycznego, aby dobrze brzmiał gdziekolwiek nie zostanie zaprezentowany (w radio, podczas odsłuchu na słuchawkach itd. – puszczany z różnych źródeł powinien brzmieć tak samo). Co do demosceny, pisałem o tym już w papierowym magazynie „Secret Service”, o fenomenie tzw. demosceny o której mało kto słyszał, szczególnie jak sądzę wśród mieszkańców Koronowa, bo nikogo z tamtych czasów nie kojarzę szczerze mówiąc.

W czasach, gdy internet dopiero powoli wchodził w postaci modemów pod domowe strzechy (ktoś jeszcze pamięta numer 0202122 ?), rozwijała się społeczność maniaków komputerowych, których łączyło coś więcej, niż granie w gry. Byliśmy twórcami, nie tylko konsumentami. Każdy obierał sobie daną profesję typu: muzyk, koder (programista), grafik czy swaper (osoba od dystrybucji, taki kolportaż). Kontakty z kolegami z danej grupy (można to dzisiaj przyrównać do partii, do drużyny) odbywały się drogą pocztową – wysyłaliśmy sobie wzajemnie dyskietki 5.25″ z produktami, które w końcowym etapie tworzyły finalne dzieło: demo (program, który był swojego rodzaju „popisem”, ukazaniem możliwości danej grupy/formacji, demonstracją – coś jak te wszystkie, współczesne benchmarki typu „3d Mark”). Na przykład ja w tamtym okresie – jak już wspominałem – byłem głównie muzykiem, więc tworzyłem kompozycje muzyczne i wysyłałem do założyciela grupy, której byłem członkiem. On otrzymywał równolegle grafikę od grafika i jeśli potrafił programować, składał całość, albo przesyłał dalej zaakceptowane składowe do głównego programisty. Potem co kilka miesięcy, przynajmniej raz w roku, odbywały się spotkania (często nazywane potocznie zlotami), tzw. copy-party (nazwa zapewne wzięła się od tego, że podczas takich zjazdów nagminnie uzupełniało się swoją bibliotekę dyskietek o nowe pozycje, kopiując wzajemnie co się dało jeden od drugiego), na których spotykaliśmy się twarzą w twarz, braliśmy udział w konkursach jako indywidualne persony ale również jako grupa (prezentująca program tzw. demo). Coś pięknego. 

IN: Doprecyzuj proszę, o jakim okresie mówisz?

eXbee: Mówię o latach 1995 – 2003. Przypomnę, że Facebook powstał w 2004, a Youtube w 2005 roku. Być może dlatego mogłem we wczesnych latach młodzieńczych skoncentrować się na tym, co było dobre, co ukształtowało mnie artystycznie i uzbrajało w informatyczny background, który później bardzo mi się przydał w pracy zawodowej. 

IN: Ale jednak nie jesteś dzisiaj muzykiem od strony wykonywanego zawodu?

eXbee: No tak, wykonuję inny zawód. Jeszcze w czasach liceum zainteresowałem się studiami o specjalności „multimedia” na kierunku „telekomunikacja” i tak kontynuowałem edukację na ówczesnej Akademii Techniczno-Rolniczej w Bydgoszczy. Z muzyki ciężko się utrzymać, jeśli jesteś zwykłym Kowalskim, nie urodziłeś się w rodzinie z muzycznymi tradycjami, nie masz kontaktów itd. To oczywiście moje zdanie, moje odczucia, ale nie uważam bynajmniej, że uprawianie muzycznej sztuki w sferze wyłącznie zainteresowań, pasji jest czymś mniej wartościowym – wręcz przeciwnie. Natomiast wracając do tematu sceny komputerowej to dzięki niej zasmakowałem również programowania, inżynierii wstecznej. Gdzieś po drodze pojawił się bowiem język assembler, który do dzisiaj uważam, że bardzo pomógł mi spojrzeć na proces programowania z zupełnie innej perspektywy, ułatwił dostrzeżenie części wspólnych pomiędzy różnymi technologiami pisania kodu itd. Zmierzam do tego, że nawet tak mało zaawansowane z dzisiejszej perspektywy komputery 8bitowe były w stanie wnieść sporą wartość, jeśli tylko chcieliśmy i wiedzieliśmy jak z nich skorzystać, nie zamykając się jedynie na rozrywce w postaci gier. 

IN: A jak poznałeś znajomych z demosceny?

eXbee: To dobre pytanie, bo nie było wtedy internetu, pomijając początki IRC-a czy grup dyskusyjnych, z którymi jednak miałem do czynienia dopiero po 1997 roku. Pierwsze kontakty nawiązałem dzięki czasopismu „Commodore&Amiga” – był tam kącik ogłoszeń. Wiele znajomości zainicjowanych zostało poprzez… uwaga: Telegazetę. 

Potem wystarczyło pojawić się na zlocie i tym oto sposobem po powrocie byłeś już bogatszy o mnóstwo nowych znajomości.  

IN: Jak wspominałeś mi przed wywiadem, byłeś redaktorem „Secret Service”, czyli magazynu o grach komputerowych.

eXbee: Nie byłem stałym redaktorem sensu stricto, ale miałem przyjemność napisać kilka artykułów właśnie do tego czasopisma, które w tamtym okresie (lata 1995 – 2001) ostro rywalizowało z takimi pozycjami jak „Gambler” czy „CD-Action” (do tego ostatniego również coś napisałem, ale jednorazowo). To właśnie wspomniane „Secret Service” miało swój niesamowity klimat, unikalny outfit i styl, stąd mój wybór dotyczący zainteresowania się właśnie tą konkretną redakcją i bycia jej że tak się wyrażę współpracownikiem z doskoku. Oprócz tego kilka tekstów ukazało się również w „Commodore&Amiga”, a później sam przeprowadzałem wywiady z kilkoma redaktorami tych czasopism u siebie, w ogólnopolskim serwisie internetowym EMU64, gdzie byłem jego założycielem i tzw. „naczelnym”.  

IN: Początkowo wypuściłeś wiele przeróbek znanych utworów, nie były to Twoje autorskie kompozycje?

eXbee: Tak naprawdę są to w stu procentach moje autorskie kompozycje, co za chwilę postaram się wyjaśnić. Jednym z pierwszych tzw. remiksów był utwór „Orbital – Halcyon”. W zasadzie w moim wydaniu to nie są typowe remiksy, czyli inne wersje znanych już utworów. Tak naprawdę nie korzystam z oryginalnych ścieżek (wybranych instrumentów/dźwięków, charakterystycznych dla pierwowzoru) i jest to w 100% moja własna interpretacja opierająca się tylko w małym stopniu na czymś znanym (głównie na tytule [śmiech], bo zgodnie z prawem remiks powinien posiadać oryginalny tytuł, ze wskazaniem oryginalnego twórcy). Sam nie potrafię na tyle dobrze śpiewać, by użyć własnego wokalu, więc wpadłem na pomysł używania czegoś, co jest już znane. Takie są początki u wielu muzyków, by zostać zauważonym – tak też było ze mną, jeśli mam być szczery. Tu polecam jeden z moich ostatnich utworów, remiks „Między ciszą”: https://www.youtube.com/watch?v=gwusb-BOCGU – myślę, że może to być gratka dla fanów Grzegorza Turnaua. Innym nieszablonowym remiksem jest odwołanie do utworu piosenkarki Ewy Farny: https://www.youtube.com/watch?v=o0fskgva0z0. Taka mała ciekawostka: jeśli wsłuchasz się w oryginał, to zauważysz, iż jest prowadzony w tempie 3/4 jak typowy taniec zwany „walczykiem”. U mnie natomiast w metryce 4/4 a z tym samym wokalem! Nikt jeszcze tego nie zauważył z moich kolegów muzyków, z którymi mam kontakt (może tak naprawdę nie wysłuchali tego utworu albo tylko ja w tym widzę coś nietypowego [śmiech]). 

IN: Mnie osobiście bardzo przypadł do gustu spokojny utwór Edyty Górniak „Love is on the line”, tzn. Twoja jego interpretacja, której co dziwne nie ma u Ciebie na kanale.

eXbee: To bardzo ciekawa historia, sama geneza powstania tego utworu. Pamiętam, że dobre kilkanaście lat temu w okresie świąt Bożego Narodzenia odezwał się do mnie ówczesny manager Pani Edyty Górniak czy też administrator jej oficjalnego forum (dokładnie nie pamiętam). Byłem w tamtych czasach znany z kilku remiksów, które publikowane były na oficjalnej stronie mp3.wp.pl (dzisiaj już nieistniejącej) i tam mnie odnalazł. Zaproponował napisanie zupełnie na nowo utworu „Love is on the line” na potrzeby koncertu sylwestrowego w jednej ze stacji telewizyjnych. Remiks powstał, został pozytywnie odebrany ale finalnie nie trafił niestety nigdy do emisji. Być może nie było po drugiej stronie konkretnych uzgodnień z samą Panią Edytą, tego nie wiem. W każdym razie został opublikowany na forum jej fanów a następnie na jednym z prywatnych kanałów na Youtube. Gdy dotarła w końcu do mnie ta informacja to stwierdziłem, że nie będę już tego utworu publikować u siebie, ale kto będzie chciał, na pewno go odnajdzie w sieci. 

IN: Z jakiego utworu muzycznego jesteś najbardziej zadowolony?

eXbee: Chyba zdecydowanie z 14-minutowego „Die with the sun”, którego można posłuchać tutaj: https://soundcloud.com/exbee/exbee-die-with-the-sun. A w drugiej kolejności z „Daydreaming”: https://www.youtube.com/watch?v=0bheZneNCsM Zachęcam do obejrzenia tego teledysku tym bardziej, że jest to nawiązanie do utworu zespołu Radiohead, tyle że akcja rozgrywa się w Koronowie i nieskromnie mówiąc uważam, że wyszło bardzo „incepcyjnie”. Szczególnie miło wspomina same prace nad teledyskiem moja żona, która była przeze mnie zmuszana do pracy w iście spartańskich warunkach tj. ponad 30 stopni w cieniu i bluza z kapturem jako element charakteryzacji [śmiech]. Dziękuję jej oraz mojemu tacie, bo bez tych osób ta współczesna interpretacja utworu Radiohead na pewno by nie powstała.  

IN: Naprawdę należą się słowa uznania! Dziwi mnie natomiast mała liczba odtworzeń w przypadku tego pierwszego utworu, bo jest naprawdę niesamowity wg. mnie.

eXbee: Dziękuję! Niestety, tak jest z wieloma moimi utworami, generalnie pracami. Zauważyłem już dawno, że nie ma reguły – to, nad czym pracuję najdłużej, jest najbardziej dopracowane w moim odczuciu, często jest prawie niezauważone.  Wiadomo, że pozytywny odbiór wielu osób bardzo motywuje do dalszej pracy, ale też nie zabiegam na siłę o tzw. „lajki”, znam wartość tego co robię od lat i sam proces tworzenia jest dla mnie najważniejszy. Moje pasje to taka odskocznia od wykonywanego zawodu, coś, w czym dodatkowo się spełniam.  

IN: Oprócz tego o czym już mówiłeś, masz jakieś konkretne osiągnięcia?

eXbee: W dziedzinie muzyki będzie ich kilka (o czym można poczytać na moim profilu na FB: exbee.eu), chociaż nie ukrywam, że obecnie nie śledzę konkursów na bieżąco, rzadko biorę w nich udział, a już w ogóle omijam szerokim łukiem rankingi polegające na wysyłaniu sms-ów. Pomijając nagrody z okresu szkoły podstawowej i liceum (nagrody w konkursach kompozytorskich, np. 3 miejsce w wojewódzkim konkursie kompozytorskim z 1995 r.), w późniejszych czasach wygrywałem kilkukrotnie konkursy muzyczne na demoscenie, zająłem też drugie miejsce w ogólnopolskim konkursie na najlepszy remiks „Scandalous” (https://soundcloud.com/exbee/exbee-scandalous-radio-master). W latach 2001-2002 pojawiły się też dwie nagrody dla mojego serwisu EMU64 poświęconego m.in. emulacji 8-bit. 

IN: Jak Ty na to wszystko znajdujesz czas?

eXbee: To nie jest trudne, jak się ma sprecyzowany plan dnia. Nie jest regułą, ale staram się dobrze wszystko rozplanować. Robię tylko te rzeczy, które są dla mnie istotne, a odpoczywam głównie – uwaga – podczas snu [śmiech]. Staram się unikać tzw. rozpraszaczy czasu. Nie oglądam telewizji, poza drobnymi wyjątkami w postaci VOD (wideo na żądanie – przyp. IN). Lubię czytać prasę techniczną poświęconą IT, ciekawe książki związane z bezpieczeństwem w sieci. Taki pragmatyzm w czystej postaci – czytam, by od razu wynieść z tego jakąś użyteczną wiedzę. Ale to są dodatki głównie – większą część wiedzy chłonę z platformy Youtube i kanałów, które subskrybuję. Jest też czas na pasje – chociaż mogłeś odnieść mylne wrażenie, że nic innego poza nimi nie znajduję.  Zapewniam jednak, że dni permanentnego lenistwa też nie są mi obce. Czasu poświęconego rodzinie również nie można pominąć, ale nie mówię tutaj o rzeczach tak oczywistych. 

IN: W połowie tego roku założyłeś grupę na Facebooku „Gmina Koronowo Art”. Jaki jest jej cel? Jakie treści są tam publikowane?

eXbee: Pomysł na grupę zrodził się w momencie dostrzeżenia przeze mnie luki w tej tematyce – brakowało mi takiego miejsca, gdzie będzie można publikować prace artystyczne w obszarze tematycznym gminy Koronowo (zdjęcia, filmy, muzykę, informacje na temat imprez kulturalnych, ciekawostki historyczne) bez treści reklamowych, sprzedażowych, których jest coraz więcej na innych grupach poświęconych mojemu miastu. Dużą popularnością cieszy się kącik historyczny, gdzie zestawiam dane lokalizacje z przeszłości z teraźniejszością. Bardzo dobrze odebrano również galerię zdjęć przedstawiającą znane miejsca atrakcyjne m.in turystycznie, czyli takie które warto odwiedzić na terenie gminy Koronowo. Tak więc serdecznie zapraszam wszystkich do współtworzenia tego miejsca: https://www.facebook.com/groups/gmina.koronowo.art  

IN: Przeglądając zdjęcia Twojego autorstwa np. Zalewu Koronowskiego można śmiało powiedzieć, że te fotografie „mają duszę”. Możesz zdradzić swoje sposoby na wykonanie dobrego zdjęcia?

eXbee: Nie uważam się za eksperta w tej dziedzinie, ale dziękuję za miłe słowo. Cały czas się uczę i mimo wszystko sprawia mi to niesamowitą satysfakcję. Większość zdjęć (tych z ziemi – pomijam tutaj drona) wykonuję aparatem z wymiennymi obiektywami. Dzięki temu łatwiej uzyskać dobre zdjęcie, z płytką głębią ostrości. Bardzo lubię obiektywy zmiennoogniskowe i to nie tylko za ich dużą elastyczność w zakresie wartości samej ogniskowej, ale również ze względu na zjawisko tzw. kompresji przy fotografowaniu obiektów gdzieś w oddali. Preferuję w fotografii ostrzenie manualne – z autofocusa korzystam jedynie podczas filmowania. Długo mógłbym o tym opowiadać, o przewadze w niektórych obszarach tzw. „stałek” nad „zoomami” ale i odwrotnie, o głębi ostrości, którą odpowiednio manipulując można osiągnąć ciekawe efekty. Natomiast co do przepisu: generalnie najważniejszy jest sam pomysł, zmysł artystyczny który albo się posiada, albo nie. Chociaż z drugiej strony uważam też, że można się go w pewnym stopniu nauczyć, obserwując chociażby prace innych twórców.

Proponuję eksperymentować, to nic bowiem nas dzisiaj nie kosztuje –  to nie era klisz w fotografii analogowej i wywoływania w ciemni – dzisiaj każdy, kto ma smartfona staje się fotografem z automatu.  

IN: Czy kluczową sprawą jest też posiadany sprzęt? Z jakich urządzeń korzystasz?

eXbee: Konkretny typ sprzętu nie jest kluczowy. Pomijając oczywiście jakieś specyficzne obszary użycia (np. ujęcia w trudnych warunkach atmosferycznych, w nocy). Dzisiaj bardzo dobre zdjęcie jesteś już w stanie wykonać zwykłym smartfonem. Oczywiście tak pożądana przez wielu płytka głębia ostrości – która wygląda naturalnie – jest trudna do osiągnięcia telefonem, ale dodając do tego postprodukcję, czyli szlifowanie materiału w końcowym etapie na komputerze, nie jest już to nie do osiągnięcia a i same smartfony potrafią już dodać programowo taki efekt. Z czego korzystam? Nie chcę wymieniać konkretnych urządzeń, marek, aby nie sugerować innym, czego powinni używać. Natomiast ja osobiście przebyłem długą drogę, zanim wybrałem odpowiedni dla siebie sprzęt. Mam tu na myśli jednocześnie fotografowanie i filmowanie. Istnieje wiele ciekawych systemów, chociażby na literę „S”, którego matryce są w większości smartfonów, dronów konsumenckich. Jednak ja zatrzymałem się na zupełnie innej marce, która gwarantuje mi praktycznie pomijalny shutter lag w video, 10 bit w 4k, wysoki bitrate dla filmu, szybki i celny autofocus i efektywną stabilizację już w body na poziomie 5EV (przydaje się również do zdjęć). Ten ostatni parametr nie jest aż tak istotny w kontekście kamer do dużych produkcji filmowych, które nie posiadają żadnej stabilizacji, ale mimo wszystko uważam, że lepiej mieć taką opcję pod ręką, niż jej nie mieć.  Przy dronach wybór był prostszy, bo tutaj nie ma zbyt dużej konkurencji  i króluje niepodzielnie firma na literę „D” (mówię o dronach typowo konsumenckich).   

IN: Czy dzisiaj każdy może zostać pilotem drona?

eXbee: I tak i nie. Wydawać by się mogło, że to prosta sprawa, szczególnie w kwestii wykonywania zdjęć tymi najpopularniejszymi dronami (z opcją „zawisu”), bo jednak oprócz samego lotu, chcemy uzyskać jakąś pamiątkę, którą potem możemy się pochwalić innym. Tak więc dzisiejsze konsumenckie drony to takie latające smartfony. Obsługę pilotażu można przyswoić w godzinę, a uśredniając: niech będzie – w ciągu jednego dnia opanujesz podstawy. Uruchamiasz drona, wznosisz się na odpowiednią wysokość, ustawiasz pozycję gimbala aby mieć konkretne ujęcie: naciskasz w automacie przycisk wyzwalania migawki i zdjęcie gotowe. W przypadku filmowania i późniejszego montażu nie jest już tak prosto, ale tak: pilotować drona czy to z kamerą czy bez,  można bez większego wysiłku i chyba każdy facet marzył o tym już w dzieciństwie, by zdalnie sterować samolotem, helikopterem zabawką. Pozostaje jeszcze kwestia tzw. „słomianego zapału” czy też obowiązującego prawa, bezpieczeństwa. Znam kilka takich przypadków, że ktoś kupił drona i szybko go rozbił/stracił w odmętach wody przez zwykłą nieuwagę, albo dron wylądował na półce, bo po prostu znudził się właścicielowi. W kwestii nieuwagi: potencjalne rozbicie drona, który potrafi kosztować kilka tysięcy złotych, często jest hamulcem wobec samego kupna.  Poza tym z racji tego, że ten sprzęt korzysta z przestrzeni powietrznej, należy na dzień dzisiejszy przejść podstawowe szkolenie, przy okazji zarejestrowania się jako pilot w bazie Urzędu Lotnictwa Cywilnego. Samo szkolenie dla kategorii otwartej nie upoważnia też do wykonywania lotów w każdym miejscu.

Dlatego jeszcze raz wracając do Twojego pytania: latanie najpopularniejszymi wielowirnikowcami konsumenckimi nie jest trudne, mają bowiem wiele ułatwień typu „zawis” w powietrzu, czujniki wykrywania przeszkód,  ale też stawiają nam, pilotom bezzałogowych statków powietrznych szereg wymagań, które dodatkowo trzeba spełnić, by takie loty wykonywać. A to niejednokrotnie bariera dla wielu osób nie do przejścia. 

IN: A jakiego drona poleciłbyś np. mi, osobie która nigdy nie latała, a chce wykonać kilka zdjęć miesięcznie, może nakręcić na własne potrzeby krótki filmik, który można by opublikować na Facebooku?

eXbee: a jaki masz budżet?  

IN: Im taniej tym lepiej 🙂

eXbee: Na pewno odradzam kupowanie dronów poniżej tysiąca złotych, np. tanie wynalazki z dyskontów spożywczych. Patrząc na stosunek cena do jakości to najbardziej opłacalnym jest obecnie dron DJI Mavic Mini. Tutaj drobna uwaga: zakładam latanie zgodne z prawem, wiążące się z jak najmniejszym ryzykiem kolizji itd. Przywołany przeze mnie dron w pakiecie z trzema bateriami, w tzw. „zestawie combo” kosztuje już poniżej 2 tysięcy złotych. To bardzo dobra propozycja na początek. Dokładając natomiast tysiąc złotych, wchodzisz na jeszcze wyższy poziom: stabilniejsze połączenie, możliwość wykonywania zdjęć w RAW, no ale czy to na początek niezbędne? Wg mnie zbędne, zakładając że będziesz oczywiście latać w kategorii otwartej, w zasięgu wzroku. Należy pamiętać i podkreślę to jeszcze raz: kupno drona to jedno – trzeba się potem zarejestrować jako operator/pilot, oznakować drona odpowiednim numerem identyfikacyjnym i przejść darmowy kurs online. Więcej pod adresem: https://drony.ulc.gov.pl 

IN: Nie posiadasz pewnie tylko jednego drona?

eXbee: Tak, ale większość z nich to konstrukcje przystosowane do tzw. lotów z widoku z pierwszej osoby. To już zupełnie inny poziom umiejętności, inna filozofia pilotażu. Drony tego typu nie są do końca konstrukcjami konsumenckimi, nie kupisz ich w markecie, nie wykorzystasz w prosty sposób do własnych celów, gdybyś np. przypadkiem znalazł takiego drona na ulicy. Są w pewnym sensie unikalne, „szyte na miarę”. Nie ma jednego, uniwersalnego do każdego typu ujęć. Dlatego też nie zawsze latam w ramach kategorii otwartej, czyli najbardziej popularnej, o niskim ryzyku ale też z wieloma ograniczeniami. Większość moich projektów, tym bardziej komercyjnych realizuję w ramach tzw. Narodowych Scenariuszy Standardowych, na co – uprzedzając ew. pytanie – trzeba mieć dodatkowe kwalifikacje, które zdobywa się w certyfikowanym ośrodku. To tak w telegraficznym skrócie.  

IN: Zbliżając się do końca tej rozmowy: czy mieszkańcy mogą się spodziewać, że w najbliższym czasie znowu ich czymś zaskoczysz?

eXbee: Myślę, że tak, bo pomysłów mam niezliczone ilości i zacząłem je nawet ostatnio spisywać, aby czegoś nie pominąć. Rok 2021 uważam za zdecydowanie udany pod kątem jednej z moich pasji, tj. dronowania 🙂 Powstało kilka wartościowych, unikalnych produkcji z moją autorską muzyką. Jeśli pozwolisz na małą reklamę: jeśli są Państwo zainteresowani nowoczesną formą prezentacji Państwa firmy, produktu itd. to zapraszam do kontaktu. Wspólnie możemy stworzyć coś nietuzinkowego, nieszablonowego 🙂 Zapraszam na mój profil Facebook: exbee.eu i do kontaktu: exbee@op.pl

IN: Czy jest coś, czego mógłbym Ci życzyć, pomijając zdrowie oczywiście?

eXbee: Większego dystansu do codziennych, przyziemnych kwestii. Pozwól na chwilę patetyczności, ale czasem tak mam. Jest taki wiek, kiedy uświadamiamy sobie, że mamy dwa życia: to drugie zaczyna się wówczas, gdy orientujemy się, że mamy tylko jedno. 

IN: Tym oto akcentem dziękuję za rozmowę, życząc sukcesów i spokoju na co dzień.

eXbee: Ja również dziękuję za rozmowę i pozdrawiam jednocześnie wszystkich czytelników portalu koronowo.org

2 KOMENTARZE

Subskrybuj
Powiadom o
guest
2 Komentarzy
Najpopularniejsze
Najnowsze Najstarsze
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Ryszard B
Gość
Ryszard B
25 grudnia 2021 18:59

Fajne lofty można byłoby w tych młynach porobić

Prycz
Gość
Prycz
25 grudnia 2021 21:06
Odpowiedz  Ryszard B

Być może powstanie tam hotel, chociaż wątpię że będą to pokoje w stylu industrialnym

POWIĄZANE ARTYKUŁY

Najlepsze komentarze

Na topie

2
0
Czekamy na Twój komentarzx
()
x